Rozmowa o pracę

0 Flares 0 Flares ×

To zaskakujące, że pomimo licznych artykułów, szkoleń i porad w programach telewizyjnych wciąż popełniamy podstawowe błędy podczas rozmowy o pracę. Kilka poniższych zasad sprawi, że to Ciebie pracodawcy będą namawiać na przyjęcie ich oferty.

Pierwsze wrażenie powstaje już w momencie aplikacji na dane stanowisko. Czy starając się o pracę Asystentki Prezesa możesz pozwolić sobie na wysłanie nijakiego CV? Dokument oczywiście musi być poprawny merytorycznie ale przede wszystkim – wizualnie atrakcyjny. Warto przyłożyć się do oprawy graficznej – zamieść profesjonalne zdjęcie, zagraj kolorami i czcionką. Wysyłaj CV w wersji PDF – dzięki temu możesz mieć pewność, że odbiorca zobaczy efekt końcowy, na którym Ci zależy, a nie np. rozjeżdżające się tabele w odmiennej od Twojej wersji Worda.

♦ W ogłoszeniach często spotkasz się z prośbą o dołączenie listu motywacyjnego. Owszem, być może wypada poświęcić trochę więcej czasu i w ten sposób udowodnić jak Ci zależy na danej pracy ale szczerze powiedziawszy – jeżeli CV jest interesujące, brak dodatkowego dokumentu najczęściej nie przekreśla szansy na otrzymanie telefonu od osoby rekrutującej…

♦Jeszcze jedna kwestia na początek – absolutnie ZAWSZE dokumenty aplikacyjne (jak CV czy list motywacyjny) wysyłaj z profesjonalnie brzmiącego adresu e-mail – czyli „imię.nazwisko@domena.pl! Tak, to żenujące ale niektórym zdarza się aplikować z adresów typu „misiaczek@pysiaczek.pl”. Dodajmy, że mail powinien zawierać przynajmniej krótkie zdanie: „Nawiązując do ogłoszenia rekrutacyjnego chciałabym zgłosić swoją kandydaturę.”

♦ Przed spotkaniem przeprowadź gruntowny „research” zarówno na temat firmy jak i Twojego potencjalnego szefa. Przeczytaj wszystkie dostępne materiały i najważniejsze – odpowiedz sobie na pytanie czy rzeczywiście masz ochotę i widzisz sens aplikowania na tę konkretną ofertę. Jeżeli odpowiedź jest negatywna, nie trać więcej czasu ani energii na rozmowę kwalifikacyjną.

♦ Jak powinna wyglądać idealna kandydatka na Asystentkę Zarządu, Asystentkę Prezesa czy też Office Managera? Wbrew powszechnej opinii biało-czarny strój nie przyniesie pożądanego efektu – sprawisz w nim wrażenie „przebranej”. Postaw na charyzmę – odrobina czerwieni, eleganckie szpilki oraz profesjonalny makijaż dodadzą Ci pewności siebie. Pamiętaj, że kobiety na tych stanowiskach budują wizerunek firmy i szefostwa, dlatego nie chodzi o to by być po prostu schludnie ubraną – masz być INSPIRACJĄ. No tak, dodajmy jednak, że jeansy, cekiny, odkryte palce u nóg lub pięty to oczywiście natychmiastowa dyskwalifikacja.

♦Podczas spotkania patrz rozmówcy w oczy, dokładnie słuchaj i rzeczowo odpowiadaj na pytania. Okrutną prawdą jest fakt, że nieistotne czy masz doświadczenie w branży, w ilu językach mówisz i czy piszesz bezwzrokowo na klawiaturze. Jedynie tzw. „CHEMIA” między pracodawcą a pracownikiem ma kluczowe znaczenie. Jak ją wzniecić? Pewnością siebie, szczerością, otwartością. Pamiętaj – nikt nie zatrudni osoby, od której czuć strach. ODWAGA, ZDECYDOWANIE i ODPOWIEDZIALNOŚĆ mogą sprawić, że otrzymasz ofertę pracy już na pierwszym spotkaniu.

Być może dla niektórych to dość kontrowersyjne podejście ale sprawdziłam już wiele razy - jedyne skuteczne. A jakie są Wasze doświadczenia?

Print Friendly

9 przemyśleń na temat “Rozmowa o pracę”

  1. ~kobieta-nie-typowa pisze:

    Te zasady – dotyczące ubioru – to dowód na to, że jednak oceniamy książkę po okładce. Biorąc pod uwagę mnogość publikacji na zadany temat, nietrudno się dopasować do wizerunku:) Trochę sprytu – spryt to nie to samo co inteligencja, doświadczenie i wiedza – i w zasadzie nie wiemy, czy zatrudniamy właściwa osobę.

    1. ~Assistant pisze:

      To prawda, tak to po prostu działa. Czy jednak zatrudniając kogoś mniej przygotowanego wizerunkowo mamy pewność, że to dobry wybór? Niekoniecznie. Istnieje natomiast wartość uniwersalna – SKUTECZNOŚĆ, we wszystkim do czego się zabieramy;-)

  2. ~E. pisze:

    Kolejne cenne porady. Tylko… Najpierw trzeba zostać zaproszonym na spotkanie o pracę. Cóż z tego, skoro doradca zawodowy nie ma uwag do dokumentów aplikacyjnych, a żaden pracodawca i tak się nie odzywa… Cóż więc po wykształceniu, doświadczeniu czy różnych umiejętnościach skoro telefon milczy miesiącami? Czy nie jest tak, że większość procesów rekrutacyjnych, choć szumnie ogłaszanych przez stosowne publikacje na portalach czy w urzędach pracy, jest najzwyczajniej fikcją bądź tylko wewnętrzną rekrutacją? Sama już nie wiem… Frustracja narasta… Czas ucieka… A pracy brak…

    1. ~Assistant pisze:

      Nie mogę się z tym zgodzić – każdą pracę dostałam przez oficjalne ogłoszenia i rekrutację. Najtrudniej było oczywiście zdobyć pierwsze doświadczenie. Ważna jest elastyczność. Czasem warto zrobić krok do tyłu, żeby niedługo potem poruszyć się o dwa do przodu…

      1. ~E. pisze:

        Problem w tym, że ja mam doświadczenie w pewnym obszarze. Co więcej, chciałabym nieco odbić od dotychczasowej ścieżki, bo zależy mi na rozwoju. Jednak jak powiedziałam wcześniej:TELEFON MILCZY. Zatem o elastyczności mowy być nie może, skoro nikt nie chce dać szansy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tuż po studiach chodziłam co jakiś czas na rozmowy kwalifikacyjne. Teraz, mając kilkuletnie już doświadczenie, siedzę tylko i wpatruję się w telefon, czy przypadkiem się jednak nie popsuł…, skoro w sprawie pracy nikt nie dzwoni. Poza tym właśnie co przekroczyłam pewną granicę i jestem panią 30+. Skoro teraz od blisko roku bez żadnego rezultatu poszukuję pracy, to tak naprawdę nie wiem, co będzie dalej. Jeśli 30-letniej kobiecie nikt nie chce dać szansy, to co dopiero 50- czy 60-letniej (a wiek emerytalny przecież osiąga się mając 67 lat)!

  3. ~Teosia pisze:

    Zgadzam się z tym co napisałaś:) Osobiście dodam, że warto podejść do rozmowy kwalifikacyjnej w taki sposób, żeby to zatrudniający chciał Cię zatrudnić. Nie można iść z postawą pieska, że oni zaproponują, a Ty wdzięcznie pomerdasz ogonkiem i zgodzisz się na wszystko. Ja to robię tak, że przed rozmową podnoszę wysoko głowę, biorę trzy głębokie wdechy i mówię sobie, że jestem wartościowa, stać mnie na wiele, a nawet więcej, jestem ważna i to im ma na mnie zależeć, bo ja znam swoją wartość i wiem że będę idealna na to stanowisko. Z takim nastawieniem idąc, moja nazwijmy to „aura”, wysyła taki właśnie sygnał do pracodawcy, po którym ten widząc mnie, wie z jaką osobą ma do czynienia. Nie jestem pewna czy dobrze mnie zrozumiecie, ale wrażenie jest takie, że przyszła osoba odpowiednia na to stanowisko i trzeba o nią zawalczyć. Owszem, zdarzały mi się sytuacje, gdzie nie miałam akurat pracy stałej, ale wiedziałam czego szukam docelowo, nie miałam dramatu finansowego, więc miałam czas, a mimo to na chwilę chciałam gdzieś dorobić. Wtedy szukałam byle czego i otwarcie stawiałam swoje warunki. Pomimo takiego nastawienia, pracę dostawałam, bo byłam pewna siebie i swojej wartości. Nigdy na rozmowie o pracę nie kłamałam na swój temat, bo nie musiałam. Skoro moje CV ich zainteresowało, to znaczy że wystarczy to co tam jest. Sprawdza się na początek postawa: chłodna-konkretna. Dopiero po chwili rozmowy, można pozwolić sobie na więcej, jeśli wyczujemy, że dana osoba jest ciepła i tego oczekuje. Łatwiej się wykręcić z postawy chłodnej, bo można ją odczytać jako profesjonalną. Trudniej na odwrót, jeśli do chłodnego w kontakcie szefa, wpadnie rozgadany podlotek. I jeszcze jedna ważna rzecz. Mnóstwo rekrutujących po dzień dobry, przechodzi do mówienia po imieniu. Dlatego warto zapamiętać imię podczas przedstawiania. Ja niezależnie od wieku rekrutującego, jeśli ten mówi mi po imieniu, również tak się zwracam. Reakcje są różne. Niektórzy wracają do formy Pan/Pani, a inni niezadowoleni kontynuują po imieniu, bo im niezręcznie się wycofać. Jednak trzeba szanować siebie, żeby otrzymać szacunek innych.

    1. ~Assistant pisze:

      Wygląda na to, że do rozmowy kwalifikacyjnej podchodzisz nawet bardziej konkretnie ode mnie! Jestem przekonana, że w większości przypadków przynosi to zamierzony efekt. To podstawowa zasada – im bardziej szanujesz siebie, tym inni będą Cię bardziej cenić.

  4. ~Marzena pisze:

    z jedna rzeczą nie mogę się zgodzić, poprawnie sformatowane CV w word, nie „rozjedzie się” w żadnej wersji, a tylko świadczy o tym jaką znajomość pakietu office prezentuje ktoś kto je napisał. Prowadziłam kiedyś rekrutację na stanowisko sekretarki oddziału gdzie wymagana była dobra znajomość worda i excela. Dostałam 78 CV w ciągu dwóch dni, jedna osoba przysłała CV w pdf. Wszyscy podkreślali dobrą lub bardzo dobrą znajomość pakietu office. Tylko 3 osoby oceniłabym na 4,5, 5 było na 3 , reszta na 3- lub gorzej.

    1. ~Assistant pisze:

      Co jednak w przypadku gdy rekrutujący używa Macbooka i np. zamiast Worda ma tzw. program Pages? Spotkałam się z taką sytuacją, stąd moja ostrożność. CV w PDF gwarantuje, że dokument zostanie przynajmniej otworzony:-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Facebook 0 0 Flares ×